Chcemy wrócić do normalności i zarabiać
28
Maj

Chcemy wrócić do normalności i zarabiać. Klienci są nadal towarem deficytowym

Każda firma, większa czy mniejsza, chce wrócić do normalności sprzed czasów pandemii koronawirusa i mieć takie przychody jak dawniej. W tym trudnym dla wszystkich okresie zabieganie o nowych klientów czy utrzymywanie dobrych relacji ze znanymi już kontrahentami jest na wagę złota. Nasze działania, jakie teraz podejmiemy, z pewnością zaprocentują na przyszłość i będą liczyć się, gdy wrócimy do normalności. Jednak nowa rzeczywistość po koronawirusie nie będzie taka jak dawniej. Jeszcze długo będzie towarzyszyść nam strach przed większym grupowaniem się, a noszenie maseczek i rękawiczek ochronnych być może stanie się na dłużej naszą codziennością.

Niestety wiele firm zawiesiło swoje funkcjonowanie, inne czekają aż ruszą z kopyta i wznowią swoją działalność. Te, które wciąż funkcjonują, nie mają łatwo. Ich drugim domem stał się świat wirtualny, gdzie dokonuje się wiele transakcji. Ważne są podejmowane działania online i budowanie z tego poziomu wartości marki, bo dzisiaj każdy buszuje w internecie z jeszcze większym zainteresowaniem, szukając nie tylko bieżących informacji o kraju i świecie, rozrywki, czy pracując zdalnie. Inne firmy nadal stawiają na kontakt mailowy i telefoniczny, bo wychodzą z założenia, że warto o sobie przypominać na różne sposoby i promować się, docierać do klientów różnymi efektywnymi kanałami. Nie można poddawać się stagnacji. Ważne jest efektywne działanie właśnie teraz.

Na co skuszą się klienci?

klient

Firma Barmix, która produkuje automatyczne maszyny barmańskie i wystawia je podczas różnych eventów, na weselach i w restauracjach, pubach, czy barach, stara się być obecna na rynku w czasie pandemii koronawirusa. Efetywnie działa w internecie, nie unika korespondencji mailowej, stawia oczywiście także na rozmowę telefoniczną. – Na stałe informujemy o naszej działalności w Internecie, na Facebooku, blogu. Dzwonimy do restauracji, barów i pubów zlokalizowanych na terenie kraju. Mimo niekorzystnych czasów jest spore zainteresowanie naszym Barmixem. Nasza oferta zazwyczaj się podoba, bo jest zupełnie nowa, nie ma takiej drugiej, a to nasz wielki atut. Właściciele pubów, czy restauracji i hoteli snują dalekosiężne plany, co do kupna bądź wynajmu naszego automatycznego barmana. Pada propozycja skorzystania z naszej oferty zazwyczaj za kilka miesięcy. Nie ma podejmowania wiążących decyzji już teraz, bo nie wiadomo, co przyniesie jutro – przyznaje Sebastian Składny, prezes Zarządu Barmix Sp. z o.o.
Z pewnością po ustaniu pandemii koronawirusa będziemy stronić od grupowania się w większym towarzystwie w pubach, restauracjach i hotelach. Czy w tych miejscach ich właściciele będą chcieli skorzystać z tradycyjnego barmana, czy może z automatycznego? To pytanie zadają sobie w Barmixie.

W barach nie nastawiamy się na turystów

bar

– Po pandemii będzie na tyle mało odwiedzających, że zwykli barmani sami będą robić drinki klientom. Nie będzie też zbyt wielu turystów – mówi nam jeden z właścicieli rybnickich lokali na rynku, który z niecierpliwością czeka na ponowne otwarcie. Chce pozostać anonimowy. Takie przeświadczenie funkcjonuje w świadomości większości właścicieli pubów z województwa śląskiego, z którymi rozmawiali przedstawiciele Barmixu. – Światełkiem w tunelu, aby w nowych miejscach pokazać automatycznego barmana, jest jego promocja nie w pubach, tylko w klubach – tutaj mogłoby okazać się większe zapotrzebowanie na tego typu usługi – dodaje właściciel rybnickiego lokalu. – Wielkim plusem, o którym słyszałem, a który wyróżnia automatycznego barmana  – Barmixa, jest jego szybkość w działaniu – wykonanie jednego drinka przez maszynę trwa maksymalnie do 15 sekund. W dobie kryzysu to wielki atut, a czas to pieniądz – mówi wprost właściciel rybnickiego lokalu.

Czy sytuacja jest lepsza na drugim krańcu Polski? To także sprawdzali przedstawiciele Barmixu. Jak się okazuje na terenie województwa pomorskiego właściciele pubów m.in. w Wejherowie i Łebie czekają na późniejsze niż zwykle otwarcie… sezonu, który powinien już trwać w najlepsze. Wciąż liczą na turystów, także z Niemiec, którzy – w ich ocenie – co roku najchętniej gustują w winie i oczywiście w kolorowych drinkach. Z kolei Polacy częściej wybierają piwo. Pytanie, które w ostatnich tygodniach zadają sobie nie tylko w nadmorskich kurortach, brzmi: kiedy zaczniemy zarabiać? Czy w tym roku wszyscy kochający wypoczynek nad morzem będą mogli spędzić wakacje nad Bałtykiem, tak jak w poprzednich latach było to normalnością!? Czy jednak urlopowicze będą musieli zrezygnować z wyjazdu do nadbałtyckich miejscowości i raczenia się alkoholem w pubie, czy w nadmorskiej restauracji? Dzisiaj trudno wyrokować, co pokaże rzeczywistość za kilka dni, tygodni, miesięcy.

Ciekawa oferta i all inclusive

Właściciele domów wczasowych i punktów gastronomicznych zlokalizowanych w Wejherowie i Łebie dzisiaj także nadmieniają, że nadal zależy im na szybkiej i dobrej jakościowo obsłudze klientów. Tej dobrej praktyki, co podkreślają w rozmowach telefonicznych przedstawicielom Barmixu, nie zmieni także zahamowanie przyrostu zachorowań na koronawirusa, a w konsekwencji otwarcie z powrotem ich biznesów.

Z obserwacji zarządzających nadmorskimi lokalami wynika także to, że zazwyczaj w sezonie przy tradycyjnym barze (gdy barman miesza kolorowe drinki) zazwyczaj ustawia się długa kolejka klientów. Mimo to barmanom łatwiej i szybciej nalewać piwo lub podawać soki owocowe. Cena drinków oscyluje u nich w granicach powyżej 20 zł, a piwa – 8, 9 zł. Czy w tej kwestii można upatrywać dzisiaj szansy dla automatycznego barmana – Barmixa, który pozwala docelowo zaoszczędzić parę groszy? Czy wygrają także względy bezpieczeństwa, czyli unikanie kontaktu klienta z tradycyjnym barmanem face to face, kiedy ponownie otworzą się na klientów takie miejsca? To może być rzeczywiście kluczowe dla Barmixu.

Dla wielu właścicieli lokali z terenów Wejherowa i Łeby to właśnie automatyczny barman jest czymś unikatowym i wartym głębszego poznania. Nie wykluczają również jego zakupu czy wynajmu, jednak na ostateczną decyzję muszą mieć więcej czasu. – Sytuacja w kraju jest dynamiczna, niepewna, więc nie możemy decydować się na nową formę promocji naszego lokalu, na przykład przy użyciu Barmixu. Gdy sytuacja trochę się uspokoi, wrócimy do tematu. Wówczas proszę o kolejny telefon – podkreśla jeden z właścicieli sporej restauracji w Łebie.

Natomiast branża hotelowa, w której w sezonie późnowiosennym i letnim rotacja pracowników jest spora zwłaszcza nad morzem, a teraz nieobecna w wielu takich miejscach jest również kadra zarządzająca, automatyczny barman może być również ciekawym urozmaiceniem jej oferty. Przedstawiciele Barmixu także dzwonili do różnych hoteli na terenie kraju. Gdy w tym czasie domy wypoczynkowe powinny już pękać w szwach od liczby gości, z powodu pandemii koronawirusa działalność wielu z nich totalnie zamarła. Aby przeżyć ostatnie tygodnie, niektórzy właściciele hoteli próbują ratować się m.in. działalnością cateringową. Mimo to deklarują otwarcie, że wprowadzą opcję all inclusive dla Polaków, również przy użyciu automatycznego barmana, gdy tylko zrobi się bezpieczniej. Mimo to latem tego roku nie nastawiają się na turystów zza granicy. Co cenią w Barmixie, automatycznym barmanie? Liczą się dla nich przede wszystkim: cena wynajmu Barmixu (999 zł plus koszty zakupu alkoholi i soków), szybkość i łatwość nalewania drinków oraz dobra marża. Zazwyczaj zakładają, że dokonają wynajmu Barmixu, ale dopiero… we wrześniu.

Barmix, czyli automatyczny barman jest produktem ciekawym, który może przyciągnąć nowych klientów w każdym miejscu, w jakim się pojawi. Ci, którzy go poznają i którym się spodoba, zapewne dadzą znać o nim swoim znajomymi i rodzinie. Inni, którzy go jeszcze nie znają, są mimo wszystko zaciekawieni, że taka maszyna w ogóle funkcjonuje na rynku. Czy będą chętni poznać go na dłużej? Czy nowe firmy zdecydują się na jego zakup bądź wynajem? To pokaże przyszłość, która wciąż jest niepewna. Bądźmy jednak dobrej myśli, że wkrótce wrócimy do normalności.